wtorek, 23 lutego 2021

Smoluch

[Podczas eksploracji starej opuszczonej biblioteki postacie znajdują starożytny manuskrypt nieznanego autora opisujący potężną szlamowatą bestię lubującą się w pochłanianiu czaromiotów i ich magicznych implementów.]

Ogólna charakterystyka. Smoluchy swą potoczną nazwę zawdzięczają czarnej barwie i wyglądowi przypominającym ogromną plamę zaschniętej smoły. Określane są również mianem koszmaru czarodziejów lub pożeracza magii – z racji lubowania się w pochłaniania mocy drzemiącej w postaciach przejawiających magiczne talenty – zarówno wrodzone, jak i wyuczone.

Smoluchy należą do rodziny śluzowatych i w literaturze przedmiotu często można zetknąć się ze stwierdzeniem, że są one starszymi i potężniejszymi kuzynami czarnego budynia. Niemniej z uwagi na ich nekrotyczne właściwości część z badaczy uważa go za pewną wypaczoną formę nieumarłego.

Występowanie i usposobienie. Ich naturalnym habitatem, podobnie jak większości innych śluzowatych, są ciemne, ciepłe i wilgotne jaskinie. Smoluchy większość czasu spędzają w letargu i rozbudzają się dopiero, gdy wyczuwają magię w pobliżu. Innymi słowy dla prawdziwych surwiwalowców, podróżników nie wspierających się żadnymi magicznymi sztuczkami, nie stanowią żadnego zagrożenia (no chyba, że owi wędrowcy okażą się tak głupi, aby zaatakować i obudzić drzemiącą bestię lub tak ślepi, by wpaść w jej ogromne nekrotyczne cielsko). Niemniej jeśli w pobliżu smolucha pojawi się stworzenie o magicznych zdolnościach lub zaklęty przedmiot, w którym drzemie nawet niewielki magiczny potencjał – smoluch natychmiast się przebudzi i ruszy żwawo (jak na swe możliwości) w kierunku magicznej aury, do wyczuwania, której posiada wrodzony dar.

Pochodzenie. Sprzeczne są hipotezy dotyczące pojawienia się na świecie smoluchów. Niektórzy badacze dopatrują się w ich kreacji udziału nikczemników parających się mroczną magią, z uwagi na to, iż smoluchy wysysając życie ze swych ofiar zadają im nekrotyczne obrażenia. Inni wskazują, że smoluchy mogły być jednym z eksperymentów szalonego maga Halastera, który wymknął się niepostrzeżenie z jego labiryntu w Podgórzu. Z kolei część uczonych uważa, że smoluchy to ożywiona magią antymateria, która paradoksalnie zdolna jest wyłącznie do pochłaniania magii. W związku z czym sugerują, iż smoluchy mogły powstać jako sposób zabezpieczenia przed magiczną ingerencją, jednak wymknęły się spod kontroli i prawdopodobnie pożarły swego stworzyciela i nie nasyciwszy się w pełni wyruszyły szukać nowych źródeł pożywienia. Z kolei świętobliwi fanatycy religijni łączą ich byt z działaniami otchłani, demonów i chaosu. W każdym razie z uwagi na ich wrodzoną odporność ma magię i nierozmowność ciężko dociec jaki w istocie jest ich prawdziwy charakter.

Rozmnażanie. Z natury są samotnikami – przynajmniej dotychczas nie pojawiły się relacje śmiałków, którzy przeżyliby spotkanie z więcej niż jednym smoluchem. Wobec czego smoluchy niewątpliwie rozmnażają się przez podziałał, a sprzyjają temu dzielni poszukiwacze przygód, którzy próbują usiec te bestie swymi magicznymi ostrzami. Szacuje się, że w ten sposób z jednego dorosłego osobnika można uzyskać od 4 do 16 małych osobników (ta druga liczba wydaje się być mocno przesadzona).

Słabości. Nieliczne doniesienia postaci, które miały okazję napotkać na swej drodze smolucha i przeżyć to spotkanie wskazują, że smoluchy odstrasza srebro. Dobrze znana jest relacja pewnego mnicha, Nosiciela Bólu Ilmatera, który aby odstraszyć bestię zaczął miotać w nią srebrne monety, co w konsekwencji sprawiło, że smoluch wycofał się. Część doktryny kleru podkreślała udział boskiej interwencji, a druga część – że owe monety były cormyrskimi srebrnymi sokołami, która zapewne zostały wcześniej uświęcone na ołtarzach triady. Niemniej abstrahując od religijnego bełkotu, udokumentowane są również inne relacje, niekoniecznie bogobojnych łowców przygód potwierdzających to, ze srebrny oręż jest w stanie powstrzymać smolucha.

W każdym razie zaskakujący jest fakt, że zwykła, niemagiczna broń w walce ze smoluchem jest skuteczniejsza od magicznej.

Z kolei inne opowieści sugerują, że smoluchy boją się ognia (rzecz jasna niemagicznego). W tym momencie można dość zaskakującej konkluzji (i zarazem smutnej) – albowiem bardziej prawdopodobne zdaje się, by smoluch uląkł się zgrai kmiotków uzbrojonych w pochodnie i sztachety niźli czcigodnego paladyna dzierżącego Świętego Mściciela albo wielmożnego Elminstera, którego nawiasem mówiąc ostatnio znikniecie mogło mieć coś wspólnego właśnie ze smoluchem. O tempora, o mores!


 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza